12 czerwca wyruszyliśmy do Borysewa. Słońce było skryte za chmurami. Prognoza straszyła deszczem. 

Im bliżej do celu, tym ładniejsze robiło się niebo i przynosiło nadzieję na miłe zwiedzanie.

 

I tak też było. Dzielnie przeszliśmy przez teren ZOO

i z zainteresowaniem słuchaliśmy opowiadań przewodniczki o dzikich zwierzętach. Tu i ówdzie zatrzymywaliśmy się na dłużej aby lepiej poznać tajemnice lokatorów ZOO.

Nasze serca skradły surykatki oraz roczny lew Leo odrzucony przez swoją mamę i wykarmiony butelką przez swoich opiekunów.

 

Głodni zasiedliśmy do obiadu, który zniknął w szybkim tempie . 

 

Potem były w zajęciach o gadach.

A na koniec niesamowita frajda – godzinna zabawa w Figlarni.

 

Radośni i zadowoleni  wsiadaliśmy do autokaru.

Choć trochę żal, że ta przygoda się już kończyła. Pewnie jeszcze nie raz pojedziemy zobaczyć co nowego jest

w Borysewie.

 


Dobrze mieć jakieś zainteresowania, pasje.

Lepiej się wtedy żyje. Nie ma czasu na nudę.

Wiktor uczęszcza od kilku lat na zajęcia Taekwondo. Zdobył już niebieski pas z czerwonymi paskami. Opowiedział nam w jaki sposób zdobywa się kolejne wtajemniczenia i umiejętności.

Gratulujemy Wiktorowi i trzymamy kciuki oby szybko pochwalił się czarnym pasem!


15 czerwca był nietypowym, wyjątkowym dniem - 

po raz trzeci w naszej szkole obchodziliśmy międzynarodowe święto edukacji na świeżym powietrzu.

 

Nazwa święta, zainaugurowanego w 2012 roku przez grupę londyńskich nauczycieli, doskonale oddaje jego jasny i klarowny cel: sprawić, aby klasy były puste. Zachęcić nauczycieli, by tego dnia choć jedną lekcję spędzili ze swoimi uczniami poza budynkiem szkoły. Wszystko po to, aby promować edukację terenową – prawdopodobnie najbardziej uszczęśliwiającą formę edukacji na świecie.

 

Był to bardzo radosny dzień spędzony w szkole, na lekcjach, a jednak inaczej niż zwykle. Kontakt z przyrodą sprawił, że czas mijał inaczej.

 

A jak przebiegały zajęcia najlepiej widać na filmiku.